czwartek, 13 maja 2010

Warsztaty w Różanymstoku


W dniach 12 - 16 Maja mamy przyjemność prowadzić wspólnie z muzykantami z Suwalszczyzny i Radomszczyzny (m.in. Mieczysław Pachutko, Jan Fogt, Jan Kmita) warsztaty muzyki tradycyjnej na I Festiwalu Młodzieży “Bez granic” w Różanymstoku. Na naszych warsztatach można nauczyć się śpiewu, gry na harmonii, skrzypcach, bębnie obręczowym, barabanie a także wziąść udział w badaniach terenowych w okolicach Różanegostoku. W programie również kilka niespodzianek.
Zajęcia trwają codziennie od 10.00 do 16.00. Więcej informacji : http://www.festiwalbezgranic.pl/.
Zapraszamy.

9 komentarzy:

miastowy pisze...

Hej... co się dzieje na kruszni? Nikt nic nie komentuje, stagnacja jakaś i ogólny brak ssania i parcia?

Jerzy pisze...

Parcie zaczynamy przy porodzie, trwamy obecnie w ciąży. Uwaga słuszna Panie miastowy.

miastowy pisze...

no z parciem to rozumiem... zostaje jeszcze ssanie.

miastowy pisze...

no z parciem to rozumiem... zostaje jeszcze ssanie.

Jerzy pisze...

Festiwal młodzieży „Bez granic"
16.05.2010
W Salezjańskim Ośrodku Wychowawczym w Różanymstoku odbył się festiwal młodzieży „Bez granic". W festiwalu emocji uczestniczyło przez pięć dni ponad 200 młodych ludzi. Organizatorzy przygotowali zajęcia z różnych dziedzin sztuki od plastyki poprzez teatr po muzyczkę. Tematem przewodnim była Afryka.
fot. arch.
fot. arch.
Spotkanie zakończył wspólny koncert muzyki ludowej - naszej polskiej i afrykańskiej, w wykonaniu uczestników z Polski, Białorusi i Ugandy. Młodzież nauczyła się podczas warsztatów pod kierunkiem muzyków ze Stowarzyszenia Krusznia piosenki ludowej z okolic Dąbrowy Białostockiej. Jeździli razem po wsiach. Materiał do nauki zbierali od mieszkańców. Jak widać, polska muzyka ludowa nie różni się od muzyki afrykańskiej tak bardzo, by nie można jej było wykonywać wspólnie. Tak było też podczas prób. - Muzyka jednoczy bardzo. Takie wspólne przeżycie muzyczne, kiedy zaczyna się wytwarzać ta energia, zostaje chyba na zawsze – mówi Hubert Zemler, muzyk.

Różne życiowe doświadczenia, różne religie, różne kolory skóry. Na tym festiwalu spotkali się młodzi ludzie z Salezjańskiego Ośrodka Wychowawczego, z innych podlaskich szkół oraz goście z zagranicy - Litwy, Białorusi i Ugandy. Ciekawe doświadczenie dla wszystkich. Jak mówi Joanna Łępicka z Lipska - Ludzie tutaj są naprawdę niesamowici i czuje się od nich taki power. Można sobie naładować akumulatory przez tych kilka dni, nawiązać mnóstwo nowych kontaktów, znajomości. I przede wszystkim - wiele się nauczyć.

Podsumowanie festiwalu to okazja, by podziwiać efekty. Najtrwalsze - w sensie materialnym - zostaną po warsztatach plastycznych. Wbrew pozorom ich uczestnicy to nie były osoby, które od dawna miały do czynienia z gliną. Prowadzący mają prawo czuć satysfakcję. - Warto było, bo kilka osób pokazało, jakie to dla nich ważne, jakie istotne. Jak twarz zmieniała się z twarzy obojętnej w zaintrygowaną – powiedział Włodzimierz Pytkowski, rzeźbiarz. Po to powstał ten festiwal. Żeby skierować myśli i energię we właściwym kierunku. - Pokazać naszym wychowankom, że jest inny świat, że poprzez muzykę, poprzez rzeźbę, malarstwo można ukazać swoje emocje – mówi Jakub Fic, organizator festiwalu.

W tym festiwalu emocji uczestniczyło przez pięć dni ponad dwustu młodych ludzi. Organizatorzy przygotowali zajęcia z różnych dziedzin sztuki od plastyki poprzez teatr po muzyczkę. Tematem przewodnim była Afryka.

Iwona Zawadecka, Obiektyw

Jerzy pisze...

,,,wyssali nas , my też ssali. Dobrych ludzi tam spotkali.

lutek pisze...

Ty miastowy lepiej bys obiecany program warsztatów napisał a nie tu jakieś bzdurne komentarze smarujesz

miastowy pisze...

No przecież napisałem...? Co więcej napisać? Nie wiem.

lutek pisze...

Napisałeś, ale po ;)
Napisane dość teraz do roboty