piątek, 1 kwietnia 2011

Wiatraki a dochody gmin - ciekawy artykuł samorządowcom polecam


Gmina Pielgrzymka należy do najbiedniejszych na Dolnym Śląsku. Gdy pojawił się inwestor, który chciał tam postawić farmę wiatrową, władze witały go z otwartymi ramionami. Każda turbina oznacza dla samorządu 50-60 tys. zł dodatkowego dochodu rocznie. Z myślą o wiatrakach opracowano więc plan zagospodarowania przestrzenne-go. Wójt wydał decyzję o środowiskowych warunkach zabudowy.


Aż nagle kilka dni temu rada gminy, dotąd sprzyjająca inwestorowi, diametralnie zmieniła swe stanowisko. Zobowiązała wójta Tomasza Sybisa, aby nie dopuścił do realizacji tej inwestycji. Popularne powiedzenie głosi, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I rzeczywiście - w tej sprawie decydujący okazał się rachunek ekonomiczny.

Pielgrzymka korzysta z subwencji wyrównawczej. To pieniądze, które na mocy ustawy o tzw. janosikowym budżet państwa zabiera najbogatszym gminom (np. Polkowicom czy Wrocławiowi), aby podzielić je między najuboższe.

Na wysokość subwencji wyrównawczej ma wpływ dochód na mieszkańca gminy. Radni z Pielgrzymki zauważyli, że po wybudowaniu farmy wiatrowej dochód na głowę wzrośnie, a w konsekwencji wysokość subwencji wyrównawczej z budżetu państwa zmaleje.
- Wykonaliśmy symulację - opowiada wójt Tomasz Sybis. - W wariancie najbardziej realistycznym wyszło nam, że gdy dochód z wiatraków wzrośnie o 700 tysięcy złotych, to subwencja zmaleje o około 600 tysięcy. W rezultacie zyskamy zaledwie 100 tysięcy złotych.


3 komentarze:

Daria pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
dary pisze...

dokładnie przeanalizowałam tekst. jestem po prostu przerażona. w tego rodzaju działaniach nie liczy się dobro gminy tylko wygoda radnych, którym się nie chce pracować nad poprawą losu mieszkańców. przeraża mnie to, że wolą czekać aż z budżetu państwa wpadną im jakieś marne grosze niż korzystać z pojawienia się inwestora. przecież inne gminy się biją o wiatraki. taki inwestor pojawia się tylko raz na jakiś czas. jak nie Pielgrzymka to skorzysta z wiatraków inna gmina i wtedy władze gminy będą musiały tłumaczyć się przed wyborcami ze złych decyzji. wyborcami, którzy w większości projekt popierają.
pozdrawiam
K.

Jerzy pisze...

Przykład gminy Pielgrzymka nie jest odosobniony, i jest ich coraz więcej. Nie tylko liczą się pieniądze od wiatrowych inwestycji. Wiadomym jest iż budowa fermy wiatrowej przynosi też negatywne spadki cen gruntów przyległych do ferm wiatrowych. Oczywiście inwestor ani gmina nie zrekompensuje tychże strat. W naszej okolicy państwowe instytucje i samorządowe od lat namawiają rolników i mieszkańców do inwestowania w agroturystykę i turystykę. Jeśli w regionie turystycznym w bliskości miejsc atrakcyjnych stawia się fermy wiatrowe nie można liczyć na zyski z innej działalności. Skarbem państwa są też walory przyrodnicze i krajobrazowe ogólnie dostępne każdemu obywatelowi. Na tym też się zarabia pieniądze. Przyjedzie Pan Pani na Suwalszczyznę pomiędzy wiatraki ? Ja osobiście nie chcę by pod moim domem stały wiatraki !!! Brak ustaw prawnych co do odległości bezpiecznej dla życia.
Państwo Polskie nie martwi się nasze życie. Dlaczego miałbym popierać takie projekty ? Nie widzę sensu.