niedziela, 27 kwietnia 2008

Jedna wycieczka wzdłuż jednej rzeki


Żydów




Ewangelików





Staroobrzędowców

4 komentarze:

***M*** pisze...

Panie P, wycieczki Pan robisz owocne. Ale... ani nazw nie podajesz, ani nie zabierasz sympatycznej ;) byłej sąsiadki (z przychówkiem obecnie :) ) na wycieczki... To tak, jakbyś nie chciał sie skarbami tymi dzielić z innymi, coby przypadkiem nie odkryli czegościk tam, co nieodkryte przez Pana pozostało.
Co Pan na to, Panie P.?
Brzegi jakiejż to rzekaitakie multikulti skrywają?

Piotrz pisze...

Nazw nie podaję. Skończyło się. Zbyt ten internet otwarty aby kawę na ławę. Jak ktoś chce i potrzebuje szczegółów zapraszam do mnie, pogadamy i dane dokładne podam :)
A obraz mówi i bez teleadresowych danych. Miejsca te nie żadna tajemnica, wielu je zna, ale wielu też naszym tropem idzie i łatwo chce zdobywać to na co ktoś inny długo pracować musi. Ot takie paranoje...

Piotrz pisze...

A co do zabierania na wycieczki to też nie takie hop siup :)skarby każdy odkrywać może i każdy ma swoje, błędnie koleżanka rozumuje. Nie wszystko razem można, brzegi każdej rzeki dzieciństwa takie skarby skrywają. Ot zwyczajny po zimie pęd do zielonego.

harmonistka pisze...

Miejsca te owszem nie tajemnica. Znane mi. Mogę wskazać. Ale fakt - lepiej z osobna, bo inny koloryt się dostrzega, nienarzucony. Zawilec ogromny. Gratuluję panu P. owocnie doprawdy. Talentem obdarzony więc uchwyci te chwile. Dobrze, że jest Krusznia zamiast do szuflady.